Tajemnice niespełnionych modlitw

 

ja 2
zdjęcie własne

 

Zaczyna się zwykle tak …

Rodzą się w nas pragnienia, odczuwamy czegoś brak, czujemy strach, bezradność lub poprostu dreszcz radości oczekiwania spełnienia tego, czego pragniemy. Dobra, które w naszym sercu, w naszym przekonaniu nazywamy dobrem. To dobro ma być dla nas, dla naszych bliskich, dla innych, dla parafii, dla Koscioła, dla świata.  To dobro jest drobne lub poważnieszego kalibru. Więc idziemy do Boga i zaczynamy prosić. W różny sposób. Temat rzeka. Co człowiek to inny sposób motywacji, inny sposób doboru modlitwy, miejsca. Może to być nieśmiałe westchnienie, konkretne „chcę”, próba „handlu wymiennego” – jak Boże zrobię to i to, a Ty mi to, o co proszę. A potem czekamy. I czekamy. A tu nic się nie zmienia. Więc zaczynamy głośniej wołać, więcej modlić się – litanie, różańce, nabożeństwa, może nawet pościmy.

I nic. Cisza.

Czytaj dalej „Tajemnice niespełnionych modlitw”

Reklamy