Sils Maria

9.01.2019

Bajkowa zima. Spokój. Szwajcarska precyzja, dostatek i funkcjonalność. Piękno gór, dwa jeziora, rösti najlepsze wg mnie w okolicy. Trasy narciarskie przygotowane świetnie: zjazdówki, biegówki bez tłoku. Jeśli do tego dodać luksus hotelu  Waldhaus to macie mały raj na ziemi ( koncerty, posiłki, spotkania literackie, teatr, safari narciarskie, tory saneczkarskie, programy rozrywkowe dla dzieci, spa) – Sils Maria. 

 

lbbxysuxqyefworlumnuja_thumb_1673
Sils Maria, Szwajcaria, zdjęcia własne

 

I aż dziw mnie bierze, że przebywający tu często Friedrich Nietzsche praktykuje tu swój nihilizm, ogłasza śmierć Boga, buduje swoją koncepcję nadczłowieka i wiecznego powrotu.

Ja patrząc na te same krajobrazy dochodzę do skrajnie odwrotnych wniosków. W głowie i sercu wszystko mi się układa, nabieram pokory wobec świata, potęgi Wiecznego i cieszę się z niepowtarzalności – wyjatkowości wszystkiego.

Czytaj dalej „Sils Maria”

Lucerna – spontanicznie, patriotycznie a wyszło jeszcze bardzo romantycznie.

Było ciepłe, późne, niedzielne rano. Cieszyliśmy się wspólnym powolnym śniadaniem, przekomarzając się i śmiejąc. Podsumowaliśmy miniony tydzień. Planowaliśmy niedziele. Przypomniałam sobie, że Association Polonaise de Geneve zapraszała na uroczystości pogrzebowe konsula Rzeczpospolitej Polskiej w Bernie Podporucznika Wojska Polskiego Konstantego Rokickiego do Lucerny. Opóźnione o 60 lat.

K. rokicki

Historia niezwykła i wzruszająca. Poczuliśmy, że musimy i chcemy tam być.

–  A który dziś jest? – zapytałam

–  9 ty – odpowiedział mój Ukochany.

– Ta uroczystość jest 9 tego!

Spontaniczna decyzja. Szybkie pakowanie, ubieranie, zebranie pikniku do koszyka. Po 40 minutach siedzieliśmy już w samochodzie. Z Genewy do Lucerny jest ok 3 godzin jazdy.

Czytaj dalej „Lucerna – spontanicznie, patriotycznie a wyszło jeszcze bardzo romantycznie.”

Z wrót Arktyki

27-30 wrzesień

Północny Paryż, bo też tak o nim mówią, stolica Arktyki. 350 km za kołem polarnym. Tromsø – najwieksze miasto w północnej Norwegii. Nie było jeszcze śniegu, ale za to jesień przepięknie rozwinięta – tyle czerwieni i pomarańczu na drzewach, krzewach i trawie nie widziałam jeszcze nigdzie. Domki w swoistym stylu bez płotów – trudno odgadnąć, gdzie kończy się i zaczyna kolejna posesja. Oświetlone w oknach, na tarasach, drzwiach ciepłym światłem laterenek, lampioników, girland i zwykłych lamp – przez cały dzień. Nadzwyczajnie czysto, szyby wypolerowane bez smug, nawet szyby prysznicowe bez żadnych osadów. Woda świetna, miękka, do picia prosto z kranu.

Czytaj dalej „Z wrót Arktyki”

W chmurach

 

P1020886
zdjęcie własne, Aiguille du Midi, Mont Blanc, Francja

Mont Blanc, Aiguille du Midi (Iglica Południa, 3842 m n.p.m.)
Na Iglicę wjeżdża się kolejką liniową z Chamonix (1035 m n.p.m.). Byliśmy dość długo zawieszeni w chmurach. Stłoczeni w małym pudełku, zawieszonym na linie, chwiejąc się pod wpływem wiatru.  Podekscytowane, wyczekujące twarze zjeżdżajacych „na dziko” narciarzy i snowbordzistów, wspinających się, ciekawych turystów szukających piękna, czy ludzi, którzy wiedzą czego się spodziewać. I nagle, w jednej chwili wszyscy na krótki moment milkną a potem wykrzykujemy w jednym momencie to samo, w różnych językach: „jejej! jaaaa!”. Jak jeden organzm! 🙂 .

 

Właśnie wyjechaliśmy z chmur wprost na potężną górę. Mrużymy oczy od nagłego słońca, bieli i błękitu. I każdy uśmiecha się do tego piękna zadzierając głowę, by spojrzeć jak najwyżej. Zachwycony i przygnieciony jego potęgą.

Czytaj dalej „W chmurach”