Sils Maria

9.01.2019

Bajkowa zima. Spokój. Szwajcarska precyzja, dostatek i funkcjonalność. Piękno gór, dwa jeziora, rösti najlepsze wg mnie w okolicy. Trasy narciarskie przygotowane świetnie: zjazdówki, biegówki bez tłoku. Jeśli do tego dodać luksus hotelu  Waldhaus to macie mały raj na ziemi ( koncerty, posiłki, spotkania literackie, teatr, safari narciarskie, tory saneczkarskie, programy rozrywkowe dla dzieci, spa) – Sils Maria. 

 

lbbxysuxqyefworlumnuja_thumb_1673
Sils Maria, Szwajcaria, zdjęcia własne

 

I aż dziw mnie bierze, że przebywający tu często Friedrich Nietzsche praktykuje tu swój nihilizm, ogłasza śmierć Boga, buduje swoją koncepcję nadczłowieka i wiecznego powrotu.

Ja patrząc na te same krajobrazy dochodzę do skrajnie odwrotnych wniosków. W głowie i sercu wszystko mi się układa, nabieram pokory wobec świata, potęgi Wiecznego i cieszę się z niepowtarzalności – wyjatkowości wszystkiego.

Czytaj dalej „Sils Maria”

Reklamy

Z wrót Arktyki

27-30 wrzesień

Północny Paryż, bo też tak o nim mówią, stolica Arktyki. 350 km za kołem polarnym. Tromsø – najwieksze miasto w północnej Norwegii. Nie było jeszcze śniegu, ale za to jesień przepięknie rozwinięta – tyle czerwieni i pomarańczu na drzewach, krzewach i trawie nie widziałam jeszcze nigdzie. Domki w swoistym stylu bez płotów – trudno odgadnąć, gdzie kończy się i zaczyna kolejna posesja. Oświetlone w oknach, na tarasach, drzwiach ciepłym światłem laterenek, lampioników, girland i zwykłych lamp – przez cały dzień. Nadzwyczajnie czysto, szyby wypolerowane bez smug, nawet szyby prysznicowe bez żadnych osadów. Woda świetna, miękka, do picia prosto z kranu.

Czytaj dalej „Z wrót Arktyki”

W chmurach

 

P1020886
zdjęcie własne, Aiguille du Midi, Mont Blanc, Francja

Mont Blanc, Aiguille du Midi (Iglica Południa, 3842 m n.p.m.)
Na Iglicę wjeżdża się kolejką liniową z Chamonix (1035 m n.p.m.). Byliśmy dość długo zawieszeni w chmurach. Stłoczeni w małym pudełku, zawieszonym na linie, chwiejąc się pod wpływem wiatru.  Podekscytowane, wyczekujące twarze zjeżdżajacych „na dziko” narciarzy i snowbordzistów, wspinających się, ciekawych turystów szukających piękna, czy ludzi, którzy wiedzą czego się spodziewać. I nagle, w jednej chwili wszyscy na krótki moment milkną a potem wykrzykujemy w jednym momencie to samo, w różnych językach: „jejej! jaaaa!”. Jak jeden organzm! 🙂 .

 

Właśnie wyjechaliśmy z chmur wprost na potężną górę. Mrużymy oczy od nagłego słońca, bieli i błękitu. I każdy uśmiecha się do tego piękna zadzierając głowę, by spojrzeć jak najwyżej. Zachwycony i przygnieciony jego potęgą.

Czytaj dalej „W chmurach”

Z Florencji – podróż jak espresso, na jeden łyk, ale za to jaki!

9 – 11 listopad

Stolica Toskanii – miłość od pierwszego wejrzenia. PIĘKNA!!!

Zobaczyłam ją późnym wieczorem. Przystrojona w świąteczne światełka, gwiazdy, serpentyny, stroiki, choinki i stajenki( o świętach Bożego Narodzenia we Włoszech można poczytać sobie np. tutaj albo tu ). Szliśmy od Placu Jedności – Piazza dell’Unita, potem ulicą de’Cerretani i pierwszy jej uśmiech – zachwycająca, potężna katedra Matki Boskiej Kwietnej – Santa Maria del Fiore. Jej fasada ze wszystkimi zdobieniami, rzeźbami – cudo! W środku ogromna przestrzeń, sklepienie nad prezbiterium wymalowane freskiem przedstawiający sąd ostateczny … To trzeba po prostu zobaczyć. Osobna dzwonnica, Baptysterium. Uliczki, place wszystko mi się podobało. A dnia następnego … serce Florencji … Uffizi Museum – nasz główny cel podróży. M. Anioł, Rafael, S. Botticelli, F. Lippi, L. da Vinci, Tycjan. Jest na co popatrzeć 🙂 i z „wstrzykniętym” włoskim espresso można jakoś znieść tą nową miłość … 🙂 I muszę ją niestety już opuścić … Felicità

fullsizeoutput_9f8
fotografia własna